Jak robiliśmy tradycyjne halloween

– Przepraszam, czy ma pani taką, tylko wesołą? – Podałam sprzedawczyni dynię i czekałam cierpliwie na odpowiedź.

– Ta jest radosna – odpowiedziała, wskazując wybitnie smutny owoc.

– Pani raczy żartować. Nie chcę przygnębionej, tylko wesołą. Wie pani, żebym w niej tylko wycięła dziurki i już będzie się szczerzyć do przebierańców.

– No ta, na widok noża, będzie uhahana.

Rozumiecie, że nijak nie mogłam wziąć takiego smutasa. Albo kobieta kłamała mi w oczy, albo zupełnie nie znała się na mentalności owoców. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest to, czego szukam. Widząc, że nie jestem przekonana, spróbowała jeszcze raz:

– A może marchewka? Bardzo optymistyczna.

Przyznaję, że było tam kilka radosnych egzemplarzy, ale nie przesadzajmy. Mam przebierańcom pokazywać marchew? Nawet jeśli zdrowa, niespecjalnie nadaje się na to święto.

– Ee… – powiedziałam, licząc, że nic już dodawać nie trzeba, ale chyba byłam zbyt lapidarna, bo kobieta chwyciła burak.

– Ten to się normalnie do pani uśmiecha.

– No, może. – Przyjrzałam mu się, przechylając głowę. – Ale chciałam dynię. Wie pani, taka tradycja.

– Jaka tam tradycja. – Zatrzęsła rumianymi policzkami. – Nowe to, głupie i z Ameryki – dodała. – Wie pani, to wszystko spisek, żeby nasze narodowe zwyczaje zniszczyć.

– Aha – powiedziałam i już chciałam zmykać, bo nie lubię, ni polityki, ni ideologii, jaką dokleja się do wszystkiego, gdy handlarka wyszczerzyła się do mojego lewego ucha. Trochę mnie to zaskoczyło, ale rzecz się szybko wyjaśniła.

– Byle pieniądze od człowieka wyciągnąć. – Dobiegło zza moich pleców.

Niewielka kobieta przepchnęła się między mną a skrzynią z marchwiani.

– Za wszystko płać. Za te durnoty. Kiedyś tego nie było, pani, nie było. Człowiek kupił znicze i jakieś kwiaty i co, źle było? Dobrze było. A teraz to kup wnukom przebranie, kup im dynie, kup tablet. Wszystko im kup.

– A żeby pani wiedziała – przytaknęła handlarka. – Aby pieniądze od człowieka wyciągnąć, aby wydał.

Jakoś mi się tej dyni odechciało. Chciałam cichcem się wymknąć, ale oku doświadczonej sprzedawczyni z targowiska nic nie umknie.

– To bierze pani te dynie?

– Nie, raczej nie. Może mają panie rację. Co tak będę bez sensu wydawać pieniądze.

– Widzi pani. – Handlarka poczerwieniała i wzięła się pod boki. – Przyjdzie taka i głowę człowiekowi zawraca. Czas zabiera. Nosem kręci, dynie wymaca i sobie pójdzie. I jak ma być dobrze w tym kraju? Nic nie uszanują.

– To ja przepraszam. – Niemal udało mi się umknąć, ale na drodze stanęła mi ta w berecie.

– I jak się to jeszcze rozpycha – sapnęła. – Pewnie na durnoty te dynie chciała. Diabelstwa robić. Zamiast dyni kupiłaby świeczek.

– No nie – żachnęła się handlarka. – Dynia nie winowata. Dynię niech kupi. Zupy można nagotować, pestek poskubać.

– Już ja wiem, co oni z tymi dyniami wyprawiają. – Spojrzała na mnie tak, jakbym miała w zwyczaju używać warzyw do wyjątkowo plugawych celów.

Przez głowę przebiegły mi wulgarne obrazy mnie w stroju ze skórzanych pasów gęsto nabijanych ćwiekami i z dorodną dynią pod pachą i męża w negliżu z wydrążoną dynią w roli majtek. Przebiegłam przez targowisko z prędkością plotki. Natrętne myśli wczepiły się jednak mocno i za nic nie chciały puścić. Szybko wyobraziłam sobie siedzące na dachach gargulce, ale wirus nie odpuszczał. Gargulce w strojach sado–maso ściskały w szponiastych łapach dynie, a jeden wypiął za krawędź dachu włochate pośladki i nieprzystojnie twerkował.

Pognałam do domu i w myśl zasady, by ogień zwalczać ogniem, obejrzałam wiadomości w naszej telewizji. Pomogło.

A Halloween zrobiliśmy po swojemu, tradycyjnie. Tak, żeby się nikt nie przyczepił. Żadnych kontrowersyjnych dyń i pokracznych szkieletów. Fakt, trochę się napracowaliśmy, ale teraz, wokół naszego domu, szczerzą się swojskie, bezpieczne ogórki.

 

 

Spis treści

2 Responses

  1. Bardzo podobają mi się Pana zdjęcia, zawsze są niezwykle klimatyczne i przyjazne dla oka. Fajna ekspozycja i przesłona dają super efekt na tych zdjęciach. Oczywiście sam wystrój też świetny.

    • tharon tharon

      Pięknie dziękuję, niezwykle przyjemnie czyta się takie komentarze 🙂
      Staramy się by zamieszczane zdjęcia były ciekawe lub inspirujące.
      Zapraszam do śledzenia strony i nowych wpisów!
      Dziękuję i serdecznie pozdrawiam 🙂

Pozostaw odpowiedź Franciszek