Fiakr strzelił lejcami i konie wdarły naprzód, aż spod kół kolebki bryzgnęło błoto. Krysia przypadła do ściany, ale i tak mokre grudy i upstrzyły jej suknię błyszczącymi dżetami. Już otwarła usta, by obsobaczyć oddalającego się dryndziarza, ale pod surowym wzrokiem Anieli, powstrzymała się i tylko zacisnęła...
Pomoc znaleziona w bramie.
